Obligacje inflacyjne

Inflacja na ten moment wynosi w Polsce 5%, podstawowa stopa NBP 0,1%, zaś oprocentowanie depozytów w bankach najczęściej 0%. Nie jest to miła kombinacja – pokazuje, jak szybko na wartości tracą nasze pieniądze. Coś trzeba z tym robić. Oczywiście są akcje, nieruchomości, złoto, ale wiele osób szuka bezpiecznej alternatywy dla lokat bankowych. Czy są nią obligacje inflacyjne? Co warto o nich wiedzieć.

(ponieważ umieszczam ten tekst również „w prostych słowach”, można skrócić lekturę i zacząć od punktu Obligacje detaliczne – o czym pamiętać?)

3 rodzaje obligacji inflacyjnych

W Polsce hitem stały się skarbowe obligacje detaliczne indeksowane inflacją (4 i 10-letnie), ale warto wiedzieć, że klasyczne obligacje inflacyjne działają w zupełnie inny sposób. Inwestor indywidualny w Polsce ma dziś dostęp do trzech rodzajów obligacji, który omawiam w tym artykule, wskazując na ich zalety i wady.

IZ0823, czyli polska obligacja hurtowa

Warto wiedzieć, że większość obligacji emitowana jest dla inwestorów instytucjonalnych (funduszy i banków), z czego większość handlu odbywa się na rynku OTC (pozagiełdowym). W Polsce inwestor indywidualny ma dostęp do handlu tymi obligacjami poprzez GPW, a w gronie notowanych papierów jest rodzynek – IZ0823, czyli jedyna już aktywna seria obligacji indeksowanych inflacją. Działa ona bardzo podobnie jak najbardziej popularne na świecie TIPSy (nie mylić z paznokciami), zatem jej omówienie pozwoli nam także zrozumieć mocną alternatywę dla obligacji detalicznych.

W przeciwieństwie do obligacji detalicznych (omówimy je dokładniej na końcu), IZ0823 płaci oprocentowanie o stałym kuponie i to bardzo szczodre, bo 2,75% w skali roku (raz w roku, w sierpniu). Mało tego, oprocentowanie to nie jest liczone od wartości nominalnej (1000 złotych, typowy nominał obligacji hurtowej), ale od nominału powiększanego każdego dnia o miesięczną zmianę inflacji (obecnie 1310, 49 złotych). Czyli kupujemy obligację płacącą wysokie odsetki, a do tego jeszcze jej wartość rośnie wraz z inflacją. Brzmi jak bajka? Niestety bez happy endu.

Abyśmy mogli skorzystać z tej genialnej oferty, ktoś musiałby nam taki papier sprzedać po owym 1310 złotych. Tymczasem na moment pisania tego tekstu oferta sprzedaży… jednej obligacji… wystawiona jest po cenie 114.48 (tu trochę gmatwaniny, ale postaram się wyjaśnić w prosty sposób: zrewaloryzowany nominał to 1000*1.31049, aby uzyskać ostateczną cenę należy to przemnożyć jeszcze przez cenę 114.48 i poiedzielić przez 100, da nam to „czystą” – bez naliczonych już odsetek – cenę nabycia jednej obligacji na poziomie 1500,25 złotych). Tymczasem 1310,49 powiększone o inflację na poziomie celu inflacyjnego (2,5%) przez dwa lata wraz z tymi hojnymi odsetkami da nam… 1451.64 złotego. Nie tylko zatem nie zabezpieczymy pieniędzy przed inflacją, ale stracimy nominalnie ponad 3% przez dwa lata! Abyśmy uniknęli straty nominalnej średnioroczna inflacja przez kolejne 2 lata musi przekroczyć 4,2% (!).

Hurtowe inflacyjne, czyli gra oczekiwań

Tradycyjne obligacje inflacyjne są zatem trochę spekulacją odnośnie wysokości inflacji, a niekoniecznie medium do przechowania wartości pieniądza.

Tyle że IZ0823 z punktu widzenia inwestora indywidualnego kompletnie się do tego nie nadaje, bo na GPW nie ma żadnej płynności na tym papierze. Aktualna cena kupna to 110, czyli gdybyśmy kupili ową jedną sztukę i chcieli od razu ją sprzedać, z miejsca stracimy ponad 4% (nie licząc prowizji biura maklerskiego). Natomiast sam ten mechanizm warto znać, gdyż wiele osób interesuje się amerykańskimi TIPSAMI.

TIPSy – inflacyjne rodem z USA

TIPS, czyli Treasury Inflation Protected Security, działa niemal dokładnie tak jak wspomniana IZ0823, tyle, że ten rynek jest naprawdę duży, a to oznacza realną możliwość handlu. Ponownie zatem obligacje te zyskują, gdy rynek oczekuje wyższej inflacji, a tracą, gdy oczekiwania inflacyjne spadają. Wniosek nasuwa się sam – warto te obligacje kupić, gdy oczekiwania inflacyjne są niskie 😊

Takiej inwestycji najłatwiej dokonać jest poprzez ETF, taki jak iShares $ TIPS UCITS ETF. Ma on dość niski koszt 0,1% rocznie i wysoką płynność – łatwo jest wejść i wyjść z inwestycji. Aby zainwestować w taki ETF musimy mieć rachunek maklerski z dostępem do rynków zagranicznych – warto, bo dzięki temu możemy budować globalny portfel różnych aktywów, w tym np. amerykańskich spółek, o których pisałem w modelu selekcji wygranych.

Zwróćmy uwagę na to, że notowany w Niemczech iShares $ TIPS UCITS ETF (kod IBC5.DE) mocno stracił podczas rynkowego krachu w marcu 2020, ponieważ spadły oczekiwania inflacyjne! Źródło: XTB

Czy teraz jest dobry moment na TIPSy? Oczywiście nie wykluczam, że inflacja w USA rozkręci się na całego, ale obecne oczekiwania inflacyjne są już dość wysokie, a dolar dość mocny (inwestycja będzie mocno zależeć od jego kursu), zatem punkt wejścia nie jest specjalnie dobry.

Obligacje detaliczne – o czym pamiętać?

COI i EDO to skrót dla polskich detalicznych obligacji inflacyjnych – odpowiednio 4 i 10 letnich. Ich konstrukcja jest znacznie bardziej przyjazna inwestorowi szukającemu alternatywy dla depozytów. Obligacje te wypłacają stały kupon (1,3% dla COI i 1,7% dla EDO) w pierwszym roku, zaś w kolejnym kupon równy wysokości inflacji plus marża (odpowiednio 0,75% i 1%). Przy wcześniejszym wykupie płacimy opłatę odpowiednio 0,7 i 2%, ale NIGDY więcej niż naliczone odsetki.

Często słyszę głosy krytyki, że obligacje te nie stanowią pewnego zabezpieczenia przed inflacją ze względu na podatek od zysków kapitałowych. To fakt, ale w okresie, gdy trudno choćby o nominalne oprocentowanie, te głosy wydają się nietrafione. Poniżej prezentuję jednak symulację dla obligacji EDO przy obecnej ofercie – powyżej inflacji 3,5% faktycznie realnie nie zabezpiecza ona przed utratą wartości pieniądza, ale nadal płaci solidne odsetki.

obligacje inflacyjne EDO

Ze względu na „podatek Belki” nawet atrakcyjne obligacje EDO nie w każdym scenariuszu chronią przed inflacją. Źródło: opracowanie własne. 

Wybór pomiędzy COI a EDO jest dość istotny:

4 letnie COI
– alternatywa dla depozytu, NIGDY nie stracisz, odsetki przy wcześniejszej wypłacie po nieco ponad 8 miesiącach
– dzięki temu COI to dobra lokata wolnych środków, które być może wykorzystasz jeśli pojawi się okazja, ale nie wiesz kiedy
– umorzyć można dowolną liczbę obligacji (jedna to 100 złotych) – ale pamiętaj, na pieniądze będziesz czekać 5 dni roboczych

10 letnie EDO
– pomysł na zabezpieczenie przed inflacją na długi termin – wyższe odsetki i ich kapitalizacja (dla 4 latek odsetki są wypłacalne rocznie)
– gorszy pomysł na „przeczekanie” – odsetki przy wcześniejszej wypłacie pojawią się dopiero po ponad 14 miesiącach

Co jeszcze warto wiedzieć o detalicznych obligacjach inflacyjnych?

– obecnie aby kupić obligacje detaliczne trzeba mieć konto prowadzone przez PKO BP (pod adresem obligacjeskarbowe)
– obligacje można kupować w ramach konta IKE – ale jest to konto płatne oraz przeznaczone tylko do obligacji skarbowych detalicznych
– są jeszcze serie 6 i 12 letnie dla beneficjentów 500+, ale limit zaangażowania związany jest z otrzymywanym świadczeniem – jeśli możemy, warto skorzystać z tych papierów w pierwszej kolejności

Obligacje inflacyjne – podsumowanie

Obligacje inflacyjne to z pewnością ciekawe instrumenty, ale jak widać potrafią bardzo się różnić. Najbliżej do alternatywy dla depozytu jest 4-letnim obligacjom detalicznym. ETFy na TIPSy to z kolei bardziej inwestycja związana z oczekiwaniami odnośnie inflacji – warta rozważenia, jeśli uważamy, że rynek niedoszacowuje inflacji w USA. Nie nazwałbym tego jednak alternatywą dla depozytu bankowego, nawet dolarowego – warto wiedzieć jak to działa i postarałem się to wyjaśnić. Polska hurtowa IZ0823 to niestety relikt, ale może kiedyś? 😊

3 thoughts on “Obligacje inflacyjne

  1. Cześć,
    mam pytanie dotyczące części o COI/EDO – z czego to wynika, że odsetki od COI przy wcześniejszej wypłacie pojawiają się po 8 miesiącach, a dla EDO po ponad 14 miesiącach?
    Z góry dziękuję za wyjaśnienie.

    1. tzn to nie jest tak że odsetki się pojawiają

      dla EDO jest wyższa opłata od rezygnacji, która jednak (w obydwu przypadkach) nigdy nie przekracza naliczonych odsetek. Dlatego jeśli chcemy wcześniej zrezygnować to w przypadku COI (gdzie maksymalna opłata jest niższa) szybciej dojdziemy do punktu, gdzie mimo wszystko jakieś odsetki dostaniemy

      Musi tak być bo inaczej każdy wybierałby EDO, gdzie marża powyżej inflacji jest wyższa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *