Okiem doktora – czy Bliski Wschód zaszkodzi rynkom?

iran

Stało się to czego wszyscy obawiali się jesienią ubiegłego roku – doszło do bezpośredniej konfrontacji pomiędzy Iranem i Izrealem, wzrosło ryzyko eskalacji regionalnego konfliktu, ale o globalnym wymiarze. W ostatnich dniach widzieliśmy to napięcie w cenach złota, ale w piątek inwestorom generalnie puściły nerwy. Co dalej?

Iran atakuje Izrael – dlaczego?

O konflikcie Iran-Izrael mówiło się od 7 października, gdy Hamas zaatakował ludność w Izraelu, a ten odpowiedział pełnowymiarową operacją wojskową w Strefie Gazy. Kończyło się jednak na słowach, choćby ze względu na stawkę konfliktu. Jeśli już obie strony ścierały się „przez pośredników”. Izraelskie ataki na irańskie cele, np. w Syrii, nie są niczym nowym, ale atak na konsulat w Damaszku jednak był czymś poważniejszym ze względu na dyplomatyczny charakter jednostki oraz wyżej postawione ofiary po stronie irańskiej. Teheran zapowiadał odwet i dokonał go.

iran izrael

Iran zaatakował Izrael ponad 300 dronami i pociskami. Źródło: WashingtonPost

Czy czeka nas pełnowymiarowa wojna pomiędzy Iranem i Izraelem?

W przypadku wydarzeń geopolitycznych szczególnie o zabarwieniu militarnym szczególna obawa dotyczy tego, że „sprawy wymkną się spod kontroli”. Jak mogłoby to wyglądać w przypadku Bliskiego Wschodu? Mowa o:

– pełnowymiarowym konflikcie w regionie kluczowym dla produkcji i transportu ropy

– ryzyku konfliktu zastępczego pomiędzy Chinami i USA (Chiny wspierają Teheran, od którego kupują ropę, USA i Wielka Brytania aktywnie pomagały strącać irańskie pociski)

Stawka jest zatem wysoka, ale jak na razie nie wygląda to otwarty konflikt a jedynie demonstrację siły. Dlaczego?

  1. Odwet został bardzo jasno publicznie zakomunikowany – zatem Iranowi nie chodziło w tym przypadku o zadanie strat, a pokazanie możliwości
  2. Iran grał pod opinię swoich obywateli (i najbliższych sojuszników) – nieraz mówi się, że w polityce zagranicznej rozgrywa się politykę wewnętrzną i tak wygląda to w tym przypadku – pokazanie irańskiemu obywatelowi, że władza „nie pozwoli pluć sobie w twarz”
  3. Teheran zadeklarował, że nie chce dalej eskalować konfliktu (coś w stylu – zaczepiliście nas, dostaliście w twarz, a teraz rozejdźmy się do domów)
  4. Izrael – po którego stronie teraz jest ruch, będzie pod dużą presją USA, któremu nie zależy na byciu wciągniętym w kolejny konflit  

Czy zatem z „dużej chmury mały deszcz?”. Krótkoterminowo tak właśnie może być, ale warto pamiętać o szerszym kontekście, o czym piszę w czwartym punkcie.

bitcoin iran

W sobotę większość rynków jest zamknięta, ale reakcję mogliśmy obserwować w cenie Bitcoina – warto zwrócić uwagę na fakt, iż duża część strat została odrobiona po deklaracji Iranu, a chęci powstrzymania eskalacji. Źródło: XTB

Jak rozumieć reakcję rynków na irański atak?

Wydarzenia takie jak to oczywiście przyciągają ogromną uwagę medialną. Jednak inwestorzy nie lubią zajmować się wieloma rzeczami na raz. Koncentrują się na co dzień na wynikach firm, najważniejszych publikacjach makro i polityce pieniężnej. Wszystko inne traktują w formie wrzutek – jeśli uznają, że nie ma to kluczowego znaczenia przewracają kartkę i idą dalej. Świetnym przykładem jest właśnie atak Hamasu z października – inwestorzy szybko uznali, że nie ma on znaczenia dla globalnej inflacji, siły amerykańskiego konsumenta czy wyników Appla. Dlatego, choć media ciągle żyły tym tematem, rynek szybko stracił zainteresowanie. Gdyby jednak doszło do pełnowymiarowego konfliktu zbrojnego w świecie arabskim i ceny ropy skoczyły to 150 dolarów, sprawy miałyby się całkiem inaczej.

Rozkład stóp zwrotu na rynkach ma tzw. grube ramiona, co oznacza, że skrajne wydarzenia są nieco bardziej prawdopodobne. Wydarzenia geopolityczne mają tę specyfikę, że ich wpływ jest najczęściej pomijalny, ale jednak jest niewielkie prawdopodobieństwo uruchomienia takiego skrajnego scenariusza. Źródło wykresu: SeekingAlpha

Czy zatem i tym razem nie ma czym się przejmować, skoro Iran zaatakował raczej głównie aby zachować twarz przed swoimi obywatelami? Stawiałbym właśnie krótkoterminowo na scenariusz, iż to napięcie „rozejdzie się po kościach”. Co nie znaczy, że kwestie geopolityczne nie stają coraz poważniejsze (o czym mogliście posłuchać w niedawnej rozmowie miesiąca).

Iran, Chiny, inflacja – szerszy kontekst, który jest równie ważny?

O ile USA nie chcą być wciągnięte w kolejny konflikt, za priorytet stawiając sobie kontrolowanie sytuacji na Pacyfiku, o tyle z punktu widzenia Chin wysłużenie się Iranem w celu uwikłania Waszyngtonu na kolejnym froncie może mieć sens. Z geopolitycznego punktu widzenia to chyba główne ryzyko i powód, aby nie ignorować kompletnie tej kwestii nawet jeśli w najbliższych dniach napięcie spadnie.

Bliski Wschód jednak przysłonił trzecie z rzędu rozczarowujące dane o inflacji z USA. Rosnące napięcia geopolityczne przyspieszają proces deglobalizacji grożąc impulsem stagflacyjnym zarówno w krótkim (poprzez zmuszenie Fed do odsunięcia cięć stóp) jak i dłuższym horyzoncie (poprzez zmniejszenie korzyści z globalnej wymiany). W mojej ocenie to ryzyko, którego dziś rynki nie doceniają (oczekując solidnego wzrostu i końca problemów z inflacją).

Rynki pod lupą:

Złoto

Jeśli napięcie w najbliższych dniach spadnie, będzie to niekorzystne dla cen złota, które – po zaliczeniu nowych maksimów, odnotowały w piątek na koniec dnia spore cofnięcie. Dlaczego tak się stało, skoro złoto to „hedge” na wydarzenia geopolityczne? Warto zwrócić uwagę na fakt, iż hossa na złocie miała miejsce przy jednoczesnych odpływach z ETFów. To pokazuje, że popyt krótkoterminowo był mocno spekulacyjny, a przed weekendem nastąpiła ucieczka do płynności.

złoto iran

Ropa

Dla ropy spadek napięcia też jest oczywiście negatywny, ale warto pamiętać, że ropa od pewnego czasu systematycznie pięła się w górę wobec dość ciasnego rynku. OPEC+ ponownie jest w grze o 3 cyfry.

ropa iran

Wall Street

Na Wall Street w piątek mieliśmy wyprzedaż, ale ten rynek pozostaje niezwykle silny – kolejne rozczarowanie inflacją zostało zignorowane, co najlepiej świadczy o obecnej fazie. Nie zdziwiłoby mnie utrzymanie trendu do czasu zarysowania się bardziej wyraźnie problemów makroekonomicznych.

sp500 iran

Dolar

Jak trwoga to do dolara. EURUSD wreszcie stanął przed szansą wyjścia dołem z konsolidacji z dwóch powodów – szybszych perspektyw cięcia w Europie i napięć geopolitycznych. Jeśli jednak „rynki przewrócą szybko irańską stronę” to wyjście dołem może zostać utrudnione.

dolar iran

5 thoughts on “Okiem doktora – czy Bliski Wschód zaszkodzi rynkom?

  1. No nie wiem czy teraz ruch po stronie Izraela. 99% środków irańskich zostało strąconych/unieszkodliwionych więc sytuacja pokazała jedna bezsilność Iranu. Czy zdobędą się, z pomocą Chin, na kolejną skuteczniejszą próbę?

    Co do rynków, surowce idą w górę, inflacja nie puszcza…kolejny klocek to jak wypadną teraz publikowane wyniki. Struna większej korekty chyba jednak się coraz bardziej napina 🙂

    1. 99% według propagandy Izraela. Nie jest to możliwe. Według Izraela wystrzelono około 300 rakiet i dronów, a wiemy, ze co najmniej 7 trafiło w lotnisko wojskowe (od 7 do 15). To mamy na filmie, o reszcie nie wiadomo.

  2. Panie Przemku. Chyba nie docenia Pan jeszcze wariantu, że Izrael mimo wyraźnie sugestii i USA pójdzie wyżej na drabinie eskalacji i np. zbombarduje instalacje nuklearne w Iranie. To jest jednak rząd zbudowany z bardzo radykalnych skrzydeł a Netanjahu jest skrajnie niepopularny. Dodatkowo parę razy w sprawie Gazy demonstrował ignorowanie USA. Taki scenariusz to prawdziwa katastrofa dla regionu, świata i w konsekwencji rynków. Tym bardziej że Iran powiedział już, że uznaje sprawę za zamknięta, ale Izrael nie.

    1. Zgoda

      Nie jest tak ze nie doceniam

      Mysle ze to mniej niz 50% ale izrael moze chciec wciagnac w to usa

  3. Dr Szewko, w ostatnim materiale stwierdził na końcu, że Izrael w takich sytuacjach nigdy nie odpuszczał. Tak więc ryzyko eskalacji jest na prawdę duże.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.