Okiem doktora – Fed Put

W ostatnich felietonach poruszaliśmy temat krajowych stóp procentowych i naturalnie dla wielu z Was jest on pewnie ważny, a także – co pokazały komentarze – budzi wiele emocji. Natomiast globalnie znacznie ważniejsze będzie to, co za chwilę robić będzie amerykański bank centralny. I przede wszystkim – czy Fed Put jeszcze obowiązuje?

Co to jest Fed Put?

Nie ukrywam, że przez ostatnich kilkanaście miesięcy podejrzewałem Powella o ohydny cynizm. Zakładałem po prostu, że jest pasku Wall Street i ma w nosie nie tylko inflację, ale w ogóle gospodarkę, czy to amerykańską, czy tym bardziej światową. Bo wiecie, gdyby to było tak jak uczą w szkołach, że polityka pieniężna reaguje z wyprzedzeniem na zmieniające się okoliczności, to przecież dodruk w USA (i nie tylko) powinien być znacznie wcześniej przerwany. Choćby dlatego jeszcze gorsze zdanie mam o pani Lagarde, ale to już inna historia. Natomiast w ostatnim czasie zachowanie Powella przestało do tej wcześniejszej teorii pasować i zastanawiam się dlaczego? Początkowo sądziłem, że przyszła „prośba” z Białego Domu (o czym pisałem TUTAJ) i interesy Wall Street musiały chwilowo zejść na drugi plan. Ale to zdaje się iść dalej, a ostatnie przejawy admiracji dla Volckera w ogóle sprawiły, że zacząłem się zastanawiać: może Powell faktycznie naiwnie wierzył w przejściowość inflacji, a doznawszy oświecenia chce teraz wejść w buty największego jastrzębia w historii Fed?

Dlaczego to ważne?

Rok temu, gdy wypłacane były „czeki Bidena” na webinarium pokazywałem filmik jednego z licznych guru zza Wielkiej Wody, który zalecał agresywne inwestowanie tych środków bo „Powell i Yallen will make you rich”. Tak w USA myśli wielu inwestorów – Fed nigdy już nie pozwoli na bessę, kupuj każdy dołek. I dlatego kupują, dlatego mieliśmy taką euforię, jak tylko okazało się, że nad głowami nie latają nam Iskandery (a to, że latają nad Ukrainą to już inna sprawa). To wiara w ratunek ze strony Fed została określona mianem „Fed Put”. Dlaczego? Opcja put na akcje (lub indeks) kupowana jest w celu ochrony portfela przed spadkami. Fed Put oznacza w domyśle: kupuj akcje i nie przejmuj się spadkami, bo przed nimi (za darmo) chroni Cię Fed.

Na rynku panuje przekonanie, że Fed nie pozwoli na spadki większe niż 20%, czyli poniżej 3850 pkt. Źródło: xStation

Czy warto kupować dołek?

To właśnie tu upatruję największego zagrożenia/szansy (wstaw odpowiednie w zależności od swojego portfela) na ten rok. Podwyżki i QT oczywiście będą boleć, ale to będzie jedynie teatr, w którym aktorami są inwestorzy. Jeśli wszyscy aktorzy nastawiają się na jakiś scenariusz („Fed uratuje rynki, zacznie się dodruk jak tylko będzie -20% na spx, brakuje już niewiele ponad 300 pkt.”) to… może tak będzie i ci aktorzy zachowają się przewidywalnie, a może nie będzie i wpadną w masową panikę. A pamiętajcie, że rynkami rządzą chciwość i strach. Uważam co prawda, że warto będzie „kupować” okolice korekty rzędu 18-20%, ale z rozsądkiem, z dopuszczeniem myśli, że tym razem Fed Put może nie zadziałać.

A Wy co sądzicie? Wierzycie, że Fed pozwoli na prawdziwą bessę? Dajcie znać w komentarzach.

8 thoughts on “Okiem doktora – Fed Put

  1. Tym razem Fed PUT może nie zadziałać, choć nie ma pewność 🙂 w końcu FED PUT stał się stałym elementem giełdy, zwłaszcza dla najmłodszych stażem „inwestorów” kupujących każdy dołek wiecznej hossy w USA. Jak widać zadrukowanie problemu długu w 2008 spowodowało jedynie spotęgowanie problemów i myślę że drukarze doskonale wiedzieli że kupują tylko czas, każdy za to w jakiś sposób zapłaci, boję się tylko że to Wojna będzie wytłumaczeniem tego fiskalnego oszustwa stulecia.
    Wrzucam link z komentarzem pewnej Pani.

    https://twitter.com/plan_marcus/status/1517206580189671436

    Proszę wyrazić opinie o poziome tej wypowiedzi jak i użytego języka, Pani która rządzi IMF, w tle moja jak i Pana ulubienica Lagarde oraz największy jastrząb z USA 🙂
    W mojej opinii niejedna sprzątaczka wypowiada się mądrzej, po takich wypowiedziach zastanawiam się kto faktycznie rządzi systemem finansowym, a może to oni 🙂 ?

  2. Skoro Powell zaczyna „przywoływać” Volcker’a, to może sygnalizuje, że tym razem ( i na ten moment) sytuacja jest na tyle zła, że nie będzie miał wyboru. Moim zdaniem USA nie chcąc utracić tytułu „hegemona” nie moga sobie pozwolić na pogrążanie własnej waluty, tym bardziej, że w skutek zdarzeń geopolitycznych presja na odchodzenie od dolara juz się pojawia. Kolejnym czynnikiem, który może determinować USA do jak najszybszego uporania się z inflacją jest rywalizacja z Chinami, co wydaje się mieć większą wagę niż wielkość spadków na indeksach. Gdyby FED zawrócił, dla samego ratowania giełdy, bez wcześniej widocznych, konkretnych oznak mocnej poprawy odczytów, to w zasadzie „już przegrali”. – To tak „po mojemu”.. i chociaż już dosyć długo czekam na dobry moment na zakupy, to spadki 20% nie będę traktował jako świetnej okazji, no chyba, że między czasie coś się zmieni.

    Pozdrawiam. Udanej „majówki”!

  3. @James z Bąd
    Jeśli dolar miałby upaść jako waluta światowa to popatrz gdzie są inne 'potęgi’. Chiny to ZSRR jak się okazuje, zależne od globalizacji i coraz bardziej skręcajace w stronę twardej komuny. Euro się chwieje a zaraz będzie trzeba stopy podnosić a kto wie czy i nie wprowadzić rozgrywek ligowych w Eurozonie w typie pierwsza i druga liga z różnymi stopami %. Przecież to jest absurd co teraz się dzieje. Przy tej inflacji oni zastanawiają się czy stopy podnosić. Wojna na Ukrainie jak na razie wzmacnia USA, Zachód a osłabia Rosję i Chiny. Zobaczymy jak to się skończy, ale na razie większym ryzykiem dla dolara są sankcje niż gospodarka i siła USA. Kraje bandyckie będą chciały pozbyć się ryzyka Euro-dolarowego w rezerwach co naturalnie promowałoby złoto. Problem taki że złoto rozliczane jest w USD i jakoś też trzeba transakcje przez banki przepuścić. nie jest tak łatwo sobie rezerwy oprzeć na aktywie niezależnym od kogoś (zresztą taka zależność z natury winna być wpisana w logikę rezerw bo najbezpieczniej byłoby trzymać rezerwy we własnej walucie ale wtedy trudno to nazwać rezerwą banku centralnego). Wydaje mi się że o dolara, póki nie nastąpi jakaś katastrofa w USA możemy być jeszcze jakis czas spokojni.
    Natomiast jak chodzi o FED-put to najpierw trzeba sobie zadać pytanie co chce osiagnąć FED i jakimi metodami. ja jestem mocno za słaby żeby polemizować ze specjalistami a tym bardziej profesjonalnie analizować politykę monetarną FED który zatrudnia masę naprawde dobrej jakości analityków (to że nie przewidzieli pewnych procesów to inna sprawa), ale moge wyrazić swoją opinię. łatwiej będzie Fedowi obniżyć nastroje konsumenckie, ograniczyć konsumpcję, pobudzić chcęć do szukania pracy przez jakieś spuszczenie okresowe giełdy niż męczyć biznes podwyżkami pod 4% i dopuścić do wysypu rentowności. niestety nie wiem jak mocno spadek nastrojów na giełdzie przekłada się na aktywność życia gospodarczego w USA, ale podejrzewam że w o wiele większym stopniu niż w PL gdzie o giełdę politycy w ogóle nie dbają, więc może te zapowiedzi Bullarda który co chwilę licytuje coraz to wyższe wartosci podwyżek jakby celowo chciał spuścić indeksy mają po prostu służyć jako ściągniecie lejców. Będą chcieli spuścić troche giełdy jednocześnie nie podnosząc za wysoko stóp. Jestem zdania że USA poradzą sobie z inflacją, z tym że może być to trochę bolesne i trwać dość długo. Jak już osiągną co chcieli to uruchomią nową falę hossy
    Niestety jak chodzi o Polskę to mam czarne myśli. jesteśmy na złej ścieżce a pilot (rząd) w ogóle nie reaguje na to co sygnalizuje nawigator (rpp). przypomina mi sie sytuacja z 2020 kiedy to chcąc uniknąć bezrobocia ten tandem podjąl bezprecedensową akcję stymulacji monetarno-fiskalnej. Wyprodukowali bezprecedensowy boom konsumpcyjny w sytuacji szoków podażowych. Obecnie wydaje mi się że próbują uniknąć stagflacji. W rezultacie mogą znow wyprodukować dwa niepożądane efekty. Galopującą inflacje a recesję i tak będą mieli. Co ja widzę w społeczeństwie to utratę wiary w to że ta inflację ktokolwiek potrafi opanować. Z rozmow, spotkan odnoszę wrażenie że panuje przekonanie że z pieniędzy trzeba po prostu wyskakiwać. nie zdziwiłbym się że jesli RPP dalej bedzie utrzymywać realną stopę -7%, będzie się utrzymywać nadpłynność w bankach, nie bedzie ofert oszczędnościowych chroniacych przed inflacją to zaczniemy powolny proces konwersji oszczędnosci na twarde waluty. przeciez stopa -7 to w istocie ekstremalna forma luzowania. Leje się pienadz z oszczędnosci w konsumpcję.
    Na razie jakaś katastrofa nam nie grozi, złoty jak na razie nie jest jeszcze egzotyczną walutą, ale wydaje mi się że wśród ludzi zaczął się proces erozji wiary z PLN a jednocześnie mamy problem z kredytami hipo i rządem który sypie wungiel do lokomotywy od 6 lat – czy ona ledwo zipie czy wypada z zakrętu. RPP próbuje naciskać na hamulec, ale maszynista zdecydował juz wywalić walizy pasażerów za okno by się szybciej jechało. Innymi słowy rząd próbuje po raz kolejny przeskoczyć fazę cyklu koniunkturalnego. Raz mu się udało – ponosimy olbrzymi koszt. Teraz przygotowuje się do następnej próby – nie wiem czy maszyna to przeżyje a pasażerowie wyjdą bez szwanku z tej galopady.

    1. 1. Proces odchodzenia od dolara już ma miejsce i będzie się nasilał. USA „przespały” moment, w którym mogły to skutecznie i „małymi nakładami”, zatrzymać. W ich interesie jest utrzymywanie jak największej liczby dolarów poza USA , a obecna jego siła wynika z nałożenia się kilku wiadomych czynników. Czy z inflacja sobie poradzą? raczej tak, ale zaszło to daleko i będą konsekwencje.
      2. EBC – sytuacja jest wiadoma, ale jeżeli presja nadal będzie się utrzymywać, a kolejne odczyty będą jednoznaczne, to ta wiodąca oraz pozostałe „mocniejsze gospodarki” będą wywierały presję na odpowiednią reakcję, nawet kosztem pogrążenia i tak juz ledwo dyszącego „południa”. Lepiej uratować część projektu, niz „spuścić” cały. Strefa euro(waluta), to projekt czysto polityczny, co zostało jasno potwierdzone już w 2010 roku. Brak aspiracji.
      3. Super specjaliści FED-u – z całym szacunkiem….ale gdyby byli tacy „pierwszorzędni fachowcy”, to teraz nie musieliby się tak „pocić”. A np. analizy Przemka dużo wcześniej wskazywały na potrzebę „otrzeźwienia” i reakcji na zagrożenie, co należy jemu uczciwie przyznać. No chyba, że cała sytuacja z dopuszczeniem do takiej skali ma „drugie dno” i dowiemy się kiedyś przypadkiem.
      4. Polska – z tym pilotem i nawigatorem to ładnie ubrane, ale….zauważ, że ich działania są wynikiem programowania w jednym ośrodku. Po wygranych wyborach mozna było przewidzieć kierunek, w jakim będziemy szli, wystarczyło przeczytać podstawowe założenia programowe, tam było jasno napisane, że „stawiamy na konsumpcję”. Ideologia wodza i jego potakiwaczy. Z deflacji 2015-2016 doszliśmy do inflacji 4,5% jeszcze przed pandemią i nikt nie kwapił się zawracać do celu. Na dzisiaj, jesteśmy zakładnikiem przyszłorocznych wyborów i wszystkie decyzje, włącznie z niewystarczającym działaniem RPP, sa podejmowane pod presją.

  4. Uważam że tym razem zostanie zastawiona pułapka na inwestorów i rynek zostanie przytrzymany dłużej w otoczeniu wysychajacej płynności. Jak dojdzie do spadków inwestorzy za szybko będą robili buy the dip. Tym razem to nie będzie dobre bo nie powtórzy się szybki V shape recevery z marca 2020 r. Historia się nie powtarza, ale może się rymowac

  5. Jak już kilka razy pisałem w komentarzach, uważam, że nie ma takiej inflacji, która zmusiłaby ECB do zacieśniania polityki monetarnej. Teraz moje słowa okazują się nie być przesadą. Pisałem też, że Powell będzie próbował werbalnie zacieśnić politykę bez faktycznego zacieśniania. Myślę, że jesteśmy na tym właśnie etapie. Jest dużo gadania, przywoływanie Volcker’a, odgrażanie się. Brakuje tylko by Powell zdjął ostentacyjnie koszulkę i kazał swoim kolegom z FOMC powstrzymać go przed masakrą jaką zrobi inflacji. Tymczasem fakty są takie, że mamy 25pb, zapowiadana jest z wielką pompą podwyżka o kolejne 50pb. W końcu mają dojść do około 2%, niektórzy przebąkują o 3% z hakiem. Przy inflacji, która do tego czasu spokojnie przekroczy zapewne 10% to nadal żarty, to są poziomy, do których ledwo doszli ostatnim razem i skapitulowali a przypominam, że wtedy teoretycznie inflacji nie mieli.

    W skrócie, nadal podtrzymuję, że żadnego zacieśniania nie ma i uwierzę, że będzie jak zobaczę bo słowa tych ludzi są nic nie warte. Teraz gra toczy się o to czy FED i reszta towarzystwa zachowają jakiekolwiek resztki złudzenia wiarygodności jaką mają. Myślę, że prędzej będą majstrować przy wskaźnikach niż realizować należycie swój mandat.

    Co do FED put to trudno mi określić na czym to by miało tym razem polegać. Czy nie jesteśmy przypadkiem w reżimie ciągłego „putu” (biorąc pod uwagę bierność i opieszałość banków)?

  6. „może Powell faktycznie naiwnie wierzył w przejściowość inflacji, a doznawszy oświecenia…” jeśliby był w jakiejkolwiek kwestii finansowej naiwny to nie byłby tam gdzie jest/tym kim jest…

  7. mówimy o podwyżkach – bo to gorący temat aktualnie – i dobrze, ze jest taka rozmowa.
    Ale co mówi na to rynek opcji? jak stawiają się SM? ceny opcji płacących w przypadku realnych negatywnych stop % wystrzelily w kosmos!!! Ale jak? przecież FED zacieśnia?…

    https://www.youtube.com/watch?v=Bs_XwgDguB8

    Ray Dalio napisał ze gdy zostanie jeden kupiec na dług ( FED ) , sprawy potoczą się w bardzo szybkim tempie…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.